Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Słodko. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Słodko. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 25 listopada 2012

Na co tytuł bez pomysłu?

Moi rodzice patrzą mi na ręce. Dwa razy dziennie minimum, co by nie było, że się tnę. Afera z tego wynikła po tym, jak moja lewa ręka osiągnęła dwanaście kresek, a prawa... już nie ma jak liczyć, wszystkie łączą całość moich rozterek. Moje życie dziwnieje za to.
"Ona ogólnie jest jakaś fałszywa", mój ulubiony cytat dnia. ♡♡♡
Mam dosyć. Chujowo, ale stabilnie, ot.

piątek, 9 listopada 2012

Szkaradne poczucie piękna

Wiem, wiem, wiem. To nie jest rozwiązanie, blah blah, nie powinnam radzić sobie w ten sposób. Niemniej, kto ma tumblra, mógłby zrozumieć... cytując kropka w kropkę, chcecie?

I love you guys. So much. ごめんなさい。 But what can I do, when these fixed my arm so much? Beautiful and scary in this same moment. Horrible and lovely… a little masochist I am.

piątek, 2 listopada 2012

Ach, kochany nołlajfing!

Wczorajsza szopka z cmentarzem i zniczami związana była doprawdy męcząca, ale stanowiła i niezłą komedię w chwili wolnego czasu. Męczącą jednak moje biedne umysły... ech, ech, co poradzić.
Dziś sobie odreagować muszę, w sposób jakikolwiek, uhm. Jakie anime jest ktoś skłonny polecić, kochane foczki?

wtorek, 23 października 2012

Brak w życiu bytu idealnego

Raz, dwa, trzy, też mam dosyć siebie dziś. ♥ Leniwa szmata, jakaż to strata, to tylko cztery posty były. I tak nikt ich nie czyta, nie chciał, nie szukał. Nie wiem, po co dalej molestuję niepełnoletnią klawiaturę, by wysilić tu choć jedno słowo gratis, by smutno tu nie było.
Zmasakrowane prawe przedramię, ignorancja otoczenia, ładny gif na górze (szkoda, że tak nie kawaii nie będę chyba nigdy wyglądać), a w głowie wciąż najpiękniejsza piosenka mojego życia. Uzależniłam się od tego, bo jeśli wracam do swojej dzielni i przechodzę z przystanku na przystanek, byle dojechać ostatecznie do domu, tylko ona chodzi mi po głowie.
Teraz dom, stabilizujące się uczucie słabości, za kilka minut wytwór z języka polskiego. Wreszcie znalazłam piękny wiersz do interpretacji. Gówno Was to obchodzi, c'nie?

Nad sadzawką oprawną w modre rozmaryny
klęczałem, zapatrzony w moją twarz młodzieńczą,
by się w niej doszukać przyczyny,
czemu mnie nie kochają i za co mnie męczą?
("Narcyz", Maria Pawlikowska - Jasnorzewska)

Ach, ta prostota, pozornie prowadzi do sukcesu. Cztery wersy, niby nie trzeba dużo czytać, interpretować też nie za nadto... c'jednak, jeśli mi łatwiej jest opowiedzieć, co sądzę o tym wierszu miast pisać o tym kilka stron? 
Aż nie dowierzam, bo w tym momencie doszło do mnie... że pisanie tej pracy zaczyna mnie peszyć. Kiedy tak wcześniej kochałam to robić, psując światopoglądy późniejszych czytaczy... tak teraz, nic nie umiem z tym zrobić, nie wiem, jak liznąć temat. Jeżu drogi, co się dzieje z tym światem...! (」・ロ・)」
Och, przy okazji, Tikami vel Tiku. Nie każdy mnie w końcu zna, taka nijaka jestem. Pytania jakieś, moje kochane foki? ♥

Uprzedzając jedno: jestem lesbijką, nieumiejącą do końca umiejętnie gadać z kobietami. Czyli jak osiągnąć frajerstwo życiowe do końca, beka życia po prostu. To chyba wystarczający dowód, dlaczego nie chcę, by jakieś bóstwo czy inne byty idealne brały udział w moim życiu, skoro już wystarczająco śmiesznie mnie urządziły przy tworzeniu, a następnie porzuceniu jak dziecko.
Dziecko, które według Biblii jest potępione na wieki wieków, amen. Smuteczek, baranki boże nie będą mnie ratować w walce ze smokami czy innymi hipopotamami.
Jeśli jest ktoś wierzący... praszam, ale nie umiem się powstrzymać od ironicznego tonu w tej kwestii. Po prostu muszę, no!
Piętnaście lat sama, aha. Ale c'tam, samotność nie taka zła... szczególnie jak się widzi takie coś na dole i słyszy ciągle miłosne, tylko miłosne, piosenki. Nie jest zła, skądże znowu.

KOCHAM WAS ♡