Raz, dwa, trzy, też mam dosyć siebie dziś. ♥ Leniwa szmata, jakaż to strata, to tylko cztery posty były. I tak nikt ich nie czyta, nie chciał, nie szukał. Nie wiem, po co dalej molestuję niepełnoletnią klawiaturę, by wysilić tu choć jedno słowo gratis, by smutno tu nie było.
Zmasakrowane prawe przedramię, ignorancja otoczenia, ładny gif na górze (szkoda, że tak nie kawaii nie będę chyba nigdy wyglądać), a w głowie wciąż najpiękniejsza piosenka mojego życia. Uzależniłam się od tego, bo jeśli wracam do swojej dzielni i przechodzę z przystanku na przystanek, byle dojechać ostatecznie do domu, tylko ona chodzi mi po głowie.
Teraz dom, stabilizujące się uczucie słabości, za kilka minut wytwór z języka polskiego. Wreszcie znalazłam piękny wiersz do interpretacji. Gówno Was to obchodzi, c'nie?
Nad sadzawką oprawną w modre rozmaryny
klęczałem, zapatrzony w moją twarz młodzieńczą,
by się w niej doszukać przyczyny,
czemu mnie nie kochają i za co mnie męczą?
("Narcyz", Maria Pawlikowska - Jasnorzewska)
Ach, ta prostota, pozornie prowadzi do sukcesu. Cztery wersy, niby nie trzeba dużo czytać, interpretować też nie za nadto... c'jednak, jeśli mi łatwiej jest opowiedzieć, co sądzę o tym wierszu miast pisać o tym kilka stron?
Aż nie dowierzam, bo w tym momencie doszło do mnie... że pisanie tej pracy zaczyna mnie peszyć. Kiedy tak wcześniej kochałam to robić, psując światopoglądy późniejszych czytaczy... tak teraz, nic nie umiem z tym zrobić, nie wiem, jak liznąć temat. Jeżu drogi, co się dzieje z tym światem...! (」・ロ・)」
Och, przy okazji, Tikami vel Tiku. Nie każdy mnie w końcu zna, taka nijaka jestem. Pytania jakieś, moje kochane foki? ♥
Uprzedzając jedno: jestem lesbijką, nieumiejącą do końca umiejętnie gadać z kobietami. Czyli jak osiągnąć frajerstwo życiowe do końca, beka życia po prostu. To chyba wystarczający dowód, dlaczego nie chcę, by jakieś bóstwo czy inne byty idealne brały udział w moim życiu, skoro już wystarczająco śmiesznie mnie urządziły przy tworzeniu, a następnie porzuceniu jak dziecko.
Dziecko, które według Biblii jest potępione na wieki wieków, amen. Smuteczek, baranki boże nie będą mnie ratować w walce ze smokami czy innymi hipopotamami.
Jeśli jest ktoś wierzący... praszam, ale nie umiem się powstrzymać od ironicznego tonu w tej kwestii. Po prostu muszę, no!
Piętnaście lat sama, aha. Ale c'tam, samotność nie taka zła... szczególnie jak się widzi takie coś na dole i słyszy ciągle miłosne, tylko miłosne, piosenki. Nie jest zła, skądże znowu.
Stęskniłam się za Tobą, wiesz?
OdpowiedzUsuńCo trochę sprawdzałam Twojego bloga czy już jest nowa notka.
Fajnie, że wróciłaś. Będę zaglądać! :)
Było za czym tęsknić? ♥
UsuńJestem tylko głupią foką, która nie umie znaleźć miejsca w życiu, ja beznadziejna. ;__; I nie radzi sobie nawet z emocjami. Huehuehue.
C'tam, mała pando, tak btw?
Oj, tam nie przesadzaj. Każdy ma gorsze dni, ale jak to mówią "Po burzy zawsze wychodzi słońce.". Ja staram się szukać dobrych stron. Pomaga. :)
OdpowiedzUsuńCo u mnie? Spoko jest. Dosyć ciekawie, jeżeli chodzi o życie szkolne.
Pewna osoba o której była wzmianka w ostatniej notce mi je urozmaica... -.-''
A co u Ciebie?
Ręka szczypie. Procenty budzą odrazę. Niechęć do życia się pogłębia. Lęki się rozwijają zdrowo. Budzi się miłość do fok. One są takie... urocze w swoim nicnierobieniu.
UsuńChciałabym być foką, nie miałabym wtedy problemów życiowych.